Apokalipsa tu i teraz

Aby żyć w tym społeczeństwie, pracować, uczyć się, korzystać z pomocy medycznej, ze świadczeń socjalnych, korzystać z transportu i komunikacji, człowiek będzie musiał, stale i wszędzie, zamiast swojego imienia, posługiwać się swoim numerem identyfikacyjnym, którego nośnikiem materialnym jest karta elektroniczna a następnie będzie nieusuwalna z ciała człowieka metka (znak, znamię – tłum.), i będzie musiał powoływać się na ten numer.

W przeciwnym wypadku, bez nowego imienia w postaci numeru „nikt nie będzie mógł kupować ani sprzedawać” (Apokalipsa 13:17). W ten sposób cyfrowy identyfikator osobisty już dzisiaj posiada te same właściwości i wypełnia te same funkcje co i apokaliptyczna „cecha – imię bestii, albo liczba jej imienia” (Apokalipsa 13:17) albowiem imię elektroniczne nadawane jest już wszystkim, niemowlętom po narodzeniu, ministrom i emerytom, bankierom i menelom, mnichom i więźniom, to znaczy, że otrzymują je „wszyscy mali i wielcy, bogaci i ubodzy i wolni i niewolnicy” (Apokalipsa 13:16).

Jeżeli człowiek, od samego początku, sam nadawał imiona swoim dzieciom to teraz czyni to bezduszny system numerując (wcześniej niż człowiek otrzyma imię na Chrzcie Świętym!) i przyjmując pod swoją władzę niemowlęta natychmiast po narodzeniu. W Apokalipsie maksymalnie prosto i jasno powiedziano wszystko co konieczne do zrozumienia tego proroctwa!

Właśnie obecność numerycznego imienia określa możliwość istnienia człowieka w globalnym społeczeństwie informacyjnym. Dla „elektronicznego obywatela” numer osobisty w życiu ziemskim jest dużo ważniejszy niż imię chrześcijańskie. Jak można tego nie dostrzegać?

Wybitny rosyjski teolog, profesor Nikołaj Nikanorowicz Głubokowskij, pisze o wierszach 16 – 18 trzynastego rozdziału Apokalipsy: „Powstała wielka ilość różnych interpretacji i wyjaśnień z których każde w jednakim stopniu jest i prawdopodobne i wątpliwe (dla czytelników). Tymczasem autor (Święty Jan Apostoł) poucza z determinacją, że jego słowa wszystkim dostarczają niezbędne dla zrozumienia wyjaśnienie. W konsekwencji obowiązkowa egzegetyczna zasada zmusza do całkowitego skoncentrowania się na samym tajemniczym tekście i nie wykraczania poza jego obręby w mroczny obszar marzeń”.

W naszych, przed – Antychrystowych czasach, całkowicie ujawniło się to co prawie przez dwadzieścia stuleci próbowali rozszyfrować Święci Ojcowie i badacze Pisma Świętego. Szukali oni właściwego imienia, które będzie nosił ten, którego Pismo Święte nazywa „bestią”. Jednakże nie na próżno święty Andrzej z Cezarei, jeden z najlepszych egzegetów Apokalipsy Świętego Jana Apostoła, podkreślał, że treść tej tajemniczej księgi staje się zrozumiała tylko stopniowo, w miarę następowania wydarzeń i wypełniania się proroctw w niej przepowiedzianych. Dzisiaj, jak nigdy dotąd, staje się oczywistym, że imię „bestii” to nie imię własne samej „bestii” ale jest to imię, które „bestia” nadaje człowiekowi.